Czy warto wyjechać na work and travel?

 

Wyjechać na work and travel? To pytanie zadaje sobie każdy student rozważający wyjazd do Stanów Zjednoczonych. Prawda jest taka, że w&t nie jest tanim wyjazdem, dlatego chyba każdy miałby dużo wątpliwości. W moim przypadku argumentami na tak było poznawanie nowych ludzi, możliwość podróżowania po USA nawet w trakcie pracy i kolejne życiowe doświadczenie do odhaczenia. Chciałabym podkreślić, że na program work and travel nie wyjeżdżałam w celach zarobkowych, ale z drugiej strony martwiłam się kosztami jakie ten wyjazd pochłonął.

Osoby z Bałkanów, z którymi miałam okazję pracować, przyjechały do USA głównie ze względu na pieniądze. Trzy etaty, zero wolnego czasu, może trochę zwiedzania. Jeśli chcecie zarobić na programie, tak właśnie będą wyglądać Wasze 4 miesiące. Biura podróży i fundacje próbują jednak wbić uczestnikom do głów, że w&t to program wymiany kulturowej, a nie forma wzbogacenia się. Pensje jakie dostają studenci na wizach J1 są na prawdę niskie w porównaniu z tymi, jakie dostają Amerykanie pracujący na tych samych stanowiskach. W mojej wakacyjnej pracy zdecydowanie dało się odczuć jaki stosunek ma do nas pracodawca. Zatrudniono około trzydziestu studentów z programu w&t co sprawiło, że rzadko kto miał wyrobione pełne 40h tygodniowo. Dlaczego tak się stało? Bo jesteśmy dla amerykańskich pracodawców tanią siłą roboczą. O wiele bardziej opłaca im się zatrudnić studentów z zagranicy, którzy oprócz tego, że będą o wiele mniejszym kosztem to jeszcze będą pracować za Amerykanów w dni o najbardziej nasilonym ruchu. Warunki mieszkalne i dojazd do pracy – na tym mój pracodawca też chciał jak najbardziej zaoszczędzić, nie martwiąc się o nasze bezpieczeństwo i samopoczucie. Work and Travel to nie sposób na spełnienie „American Dream”. Czasem wstając o 2:50 am do pracy zastanawiałam się: w co ja się wpakowałam? Musicie być gotowi na ciężką pracę i wiele problemów z jakimi możecie mieć do czynienia.

Co bym zmieniła w swoim wyjeździe?

Zdecydowanie pojechałabym z paczką znajomych i wspólnie wynajęlibyśmy mieszkanie, co obniżyło by wydatki i dałoby pewien komfort życia. Dobrym pomysłem byłoby też wyrobienie międzynarodowego prawa jazdy, bo auto w Stanach to podstawa.
Co do samej oferty pracy, musiałam się zgodzić na tą którą otrzymałam. To kolejny absurd, ale też po części wina tego jaką fundację (InterExchange) i biuro podróży wybrałam. Dlatego kolejna ważna sprawa to odpowiedni wybór biura podróży w Polsce, trzeba też zwrócić uwagę na to z jaką fundacją dana placówka współpracuje, bo po przyjeździe do USA to właśnie wybrana fundacja amerykańska przejmuje nad nami opiekę.

Czy żałuję?

Pomimo wszystkich negatywnych spraw, nie żałuję swojego wyjazdu. Było to niezapomniane doświadczenie i czasami niezła zabawa zamiast ciężkiej pracy! Jednak mając z tyłu głowy moje złe doświadczenia, nie zamierzam wyjeżdżać na work and travel drugi raz. Doceniam aspekt wymiany kulturowej, gdyż dowiedziałam się wiele o życiu i kulturze innych uczestników programu w&t jak i samych Amerykanów. Była to moja druga wizyta w USA, ale po raz pierwszy miałam okazję przebywać na terenie Stanów Zjednoczonych podczas święta 4th of July; dodatkowo (nie z własnej woli) stałam się świetnym kolarzem! Wyjazd polecam każdemu kto kocha poznawać świat.
Na koniec dodam, że jeśli chcecie maksymalnie skorzystać ze spędzonego czasu w Stanach Zjednoczonych to nie ma szans na zwrot kosztów programu.

work and travel