Jak rozpoznać berlińczyka?

Mieszkaniec Berlina to specyficzny gatunek. Zazwyczaj porusza się na dwóch kołach i mówi językiem, który trudno zrozumieć.

Berlin ma swój osobliwy klimat. Może nie odczujecie tego od razu po przyjeździe, ale z czasem będziecie w stanie wyłapać większość symboli stolicy Niemiec i zachowań berlińczyków. Co ciekawe, oczywiście nie wszystkie są pozytywne, ale mieszkańcy mają do tego dystans i nie raz wypytując mnie o Warszawę usłyszałam „na pewno macie tam mniej psich kup”. Dowiedzcie się, jak rozpoznać typowego berlińczyka!

Rower
Na pierwszy rzut oka widać, że ulubiony środek transportu berlińczyka to rower. Prawdopodobnie Berlin jeszcze nie zrównał się z Amsterdamem, jednak tak ogromna ilość pojazdów dwukołowych w stolicy Niemiec mnie zaskoczyła. Z drugiej strony, nie ma się co dziwić skoro infrastruktura umożliwia mieszkańcom dogodne przemieszczanie się po mieście. Ścieżki rowerowe są dosłownie wszędzie! Berlińczyk jedzie do pracy rowerem, a jeśli dystans jest zbyt duży, podjeżdża nim pod stację metra/dworzec. Wszelkie bramki i płoty umieszczone przy wyjściach z podziemi są oblężone przypiętymi rowerami. Niestety, tak duża ilość rowerów kusi złodziei, więc solidne zapięcie to obowiązkowy element wyposażenia berlińczyka. Na koniec dodam, że kierowcy w Berlinie postrzegają rowerzystów o wiele bardziej pozytywnie. W przeciwieństwie do Warszawy, obie strony dogadują się znacznie lepiej w kwestii ruchu drogowego.

Club Mate
Podczas zajęć na uczelni 90% studentów na swoim stoliku stawia Club Mate. Jest to nic innego jak napój energetyzujący na bazie herbaty Mate. Nie myślcie, że jest on popularny tylko wśród biednych, zmęczonych studentów. Napój znajdziecie w karcie menu większości restauracji. Mam wrażenie, że jest to drugi płyn bezalkoholowy po wodzie, jaki berlińczycy spożywają w największych ilościach. Co ciekawe, w internecie znalazłam informację, że napój kojarzony jest przede wszystkim z europejskimi hakerami komputerowymi. Myślę jednak, że moi znajomi studenci nie należą do kultury hakerów, a Club Mate to dla berlińczyka najzdrowsza wersja napoju z kofeiną, która do tego jest modna. Club Mate to nektar berlińskiego hipstera 😉

Język „berliński”
Po tym chyba najłatwiej rozpoznać rodowitego berlińczyka. To jakie mam problemy ze zrozumieniem gwary berlińskiej trudno opisać. Niemiecki w wykonaniu Berlińczyka to koszmar dla zagranicznych studentów. Dogadanie się z kimś kto posługuje się takim dialektem jest dość ciężkie. Berlińczycy łamią zasady wpojone nam w szkolnej ławce. Podstawowe różnice to wymowa: berlińskie ‚ich’ (ja) to ‚ick’, mają trudności z wymową ‚g’ i wychodzi z tego ‚j’, dodatkowo nie używają formy dopełniacza.

Styl
Kwestia luźnego ubioru na co dzień to chyba nie tylko typowo berliński temat. Na ulicy naprawdę rzadko spotykam kobiety w makijażu, zadbanych mężczyzn, czy osobę reprezentującą nienaganny styl. Pewnie znajdą się wyjątki, ale berlińczycy są bardziej wyluzowani od Polaków (w kwestii mody) i co wynika z moich obserwacji – stawiają na wygodę. Polacy przywiązują zdecydowanie więcej wagi do wizerunku. Podczas imprezy sylwestrowej w Berlinie, byłam jedyną osobą która się ‚wysiliła’ i założyła sukienkę, coś innego niż dżinsy i sweter. Mimo tego, że była to domówka, kto w Polsce podczas takiej okazji nie chciałby wyglądać szykowniej niż zwykle? Przez cały czas zastanawiałam się komu było bardziej głupio: mi czy osobom odzianym we wzorzyste wełniane swetry.

Niedziela
Siódmy dzień tygodnia jest dniem odpoczynku, relaksu i odpowiednim czasem na pogaduchy ze znajomymi w modnych kafejkach. W niedzielę berlińczyk nie zrobi zakupów spożywczych, raczej zamówi jedzenie do domu lub umówi się na kawę na mieście. Wizyta na targu śniadaniowym lub pchlim targu też jest typowym niedzielnym zwyczajem. Tylko pozazdrościć berlińczykom optymalnego przystosowania się do zakazu handlu w ten dzień. W lato niedziela to czas grilowania i smażenia kurczaków.

 

Berlińczyka Berlin przewodnikźródło: pinterest.com

 

Print This Post